Niestety alergie u koni zdarzają się coraz częsciej. Coraz więcej koni pokasłuje, zwłaszcza w sezonie wczenowiosennym i późnojesiennym. Rozwojowi RAO, czyli tzw. końskiej "astmy" sprzyja utrzymywanie tych zwierząt w stajniach, niedostateczna wentylacja, niewielka ilość czasu przebywania na świeżym powietrzu na pastwiskach. Należy pamiętać, że dużo łatwiej jest zapobiegać, niż leczyć, gdy już objawy się pojawią.

    Nie będę omawiać leczenia, ale chcę zwrócić uwagę na to, co MY, jako właściciele koni możemy zrobić, aby zmniejszyć objawy RAO we własnym zakresie. Są to proste rzeczy, ale bez ich zastosowania leczenie jest BESKUTECZNE!

1. Bezwzględna zmiana ściółki ze słomianej na trociny, torf lub słomę lnianą
2. Zadawanie pasz tylko z ziemi, nie stosowania żadnych siatek, koszy na siano umieszczanych wysoko
3. Podawania siana po namoczeniu (nie: skropieniu!!) w wodzie (powinno się moczyć przed podaniem około 20-30minut)
4. Podawanie pasz niepylących, owies dokładnie przewiany, bez zanieczyszczeń, ewentualnie zwilżony, mesz lub pasze komercjne, które nie pylą się.
5. Wykonywanie wszelkich prac stajennych (zamiatanie, ścielenie) kiedy kaszlącego konia nie ma w stajni, wprowadzić go dopiero po około godzinie, kiedy wszystkie pyły opadną. Podczas zamiatania, zwilżać podłogę.
6. Idealnym rozwiązaniem jest stajnia "angielska" lub możliwość padokowania konia (padok MUSI być niepylący, najlepiej trawiasty) lub wypuszczanie na pastwisko.
7. Czyszczenie konia w przewiewnym miejscu lub na dworze.

    Kiedy choroba konia nie jest jeszcze zaawansowana, mamy szansę poprawić stan jego układu oddechowego tylko dzięki tym czynnościom. Gorzej, jeżeli bagatelizujemy lekkie, suche pokasływanie podczas ścielenia czy czyszczenia. Wtedy choroba rozwija się szybko, w ciągu nawet roku czy dwóch możemy mieć konia z ciężka alergią, dusznością, spadkiem kondycji, masy ciała i w ciągłym leczeniu. Dlatego namawiam do zmiany trybu życia naszych koni, gdy tylko zauważamy pierwsze objawy kaszlu.